czwartek, 12 kwietnia 2018

Coś na zatrzymanie: "Niksy" Nathana Hilla


W wirze codziennych zajęć każdy ma czas pomyśleć tylko o jednym -  jak tu stanąć, pozbierać myśli i zapaść sie przez chwilę w mroku nieistnienia.
Jest na to  pewien sposób - trzeba na wdechu jechać na narty, zostać tam pogruchotanym, trafić  do szpitali i szukać lektury na rekonwalescencję. Jeśli wybierzesz książkę Nathana Hilla "Niksy", poczujesz powrót mocy.
Z różnych powodów. Po pierwsze z irytacji. Wielowątkowa, licząca ponad 600 stron cegła, ciężka i nieporęczna, wypełniona drgającą fabułą przytłoczy cię majstersztykiem sprawnej narracji, pociągnie do dołu, żebyś nie robił nic więcej, tylko czytał. Wciągnąwszy się w lekturę, przypomnisz sobie całą amerykańska wielką powieść, Balzaka i Hugo,  Dostojewskiego i Tołstoja, słowem, wszystko to, co nas ukształtowało w młodości, z czego powstaliśmy. I nawet to, co z literackiej mąki zrodziło sie w polskim jarmarku cudów wyda się Ci twórcze i dobre, w kontraście do komercyjnej, rozpisanej na role fali narracji, która żongluje słowami uroczo roztaczając słodki sen.

Po drugie,  z nostalgii za bujnym życiem, studenckimi pokoleniowymi przeżyciami , życiem akademickim i czytaniem, czytaniem, czytaniem.

Następnym powodem do sięgnięcia po książkę jest  czynnik integrujący pokolenia i generacje dzisiejszych czytaczy, czytaczy  i graczy oraz uzależnionych graczy, oplątanych cywilizacją dygitalną, która żeby przetrwać na rynku i być do kupienia, musi czerpać z pokładów kulturowych tradycji literackich i archetypów.
Podczas czytania zostaniesz wciągnięty  w wir powietrznego tunelu, który wsysa gdzieś w głąb, dając obraz migoczącego kalejdoskopu wydarzeń z czasów kolejnych przesileń społecznych,  ale i diagnozę współczesnej mizerii życia, cynizmu, podłości, plagi kłamstw i deprawacji. I jedynie wątek miłości młodzieńczej nie trąci tu uwodzeniem i sentymentalnym fałszem, a jest delikatnym kwiatem, który jest niewiarygodnie czuły, prawdziwy i piękny.

Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że" Niksy " to powieść, którą możesz przeczytać jeszcze przed szpitalem. Nie musisz cierpieć  w niezawinionym wypadku tylko dlatego, że ktoś cię nie zauważył. Gdybym spokojnie usiadła w fotelu i wcześniej ją otworzyła, to wszystko przecież by się nie zdarzyło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz