wtorek, 23 sierpnia 2016

Logoterapia poprzez malunek terapeutyczny


Zastanawialiście się, co tak naprawdę oznacza człon logos w nazwie logopedia? Mimo że logos nawiązuje do słowa, nasza sfera komunikacji znaczne wykracza poza słowo i mowę, a wszystkie jej formy wzajemnie się wzbogacają - co wykorzystujemy w terapii logopedycznej. Formą takiej terapii może być również malowanie. Wszyscy znamy artystów malujących ustami, bo tylko w ten sposób - zwykle z powodu niesprawności kończyn - mogą siebie wyrazić. Niektórzy z nas, mając sprawne narządy mowy oraz zdrowe ręce i nogi, nie radzą sobie z komunikacja. Dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych. Różnego rodzaju dyslalie i alalie nie mogą być leczone jedynie przez zwykłe ćwiczenia buzi i języka oraz torowanie głosek wyłącznie w ćwiczeniach artykulacyjnych. Wszyscy potrzebujemy mocniejszego bodźca, aby poczuć i usłyszeć swój głos. Kiedy słuchamy, aktywnie uczestniczą w tym procesie te partie mózgu, które odpowiadają za mówienie. Malunek terapeutyczny jest jak wywoływanie głosek z przestrzeni nieustrukturyzowanych dźwięków. Jest to droga do poznania siebie - element autodiagnozy, ale również zasadnicza terapia, która przede wszystkim jest rodzajem zabawy uprzyjemniającej czas.

Warto poświęcić czas na wzajemne poznawanie się w trakcie malowania. Ciekawym pomysłem na urozmaicenie malunku terapeutycznego jest dekorowanie szkła. Mogą tu być wykorzystane różnego kształtu butelki, wazoniki, naczynia kuchenne i pojemniki. Istotnym elementem przygotowania do pracy jest nabycie odpowiednich farb akrylowych do szkła i właściwych pędzli. Kiedy skompletujemy sobie warsztat pracy, możemy też zadbać o nastrój i wywołanie pełnej gotowości mózgu pracującego w oparciu o fale alfa, stymulowane przez spokojna muzykę.

Badania Wygodzkiego dotyczące znaczenia i wpływu twórczości i sztuki na kształtowanie się osobowości i jej aspektów wykazują, że każda twórczość przez wywoływanie określonych przeżyć powoduje integrację logiki myśli i logiki uczuć. Twórczość jest "uświadomioną orientacją we własnych przeżyciach", czyli prowadzi do samopoznania i samo-odbudowy własnego Ja. Dotyczy to sfery psychiki i języka. Synergia półkul mózgowych w pracy indywidualnej zostaje wzmocniona przez ruch przekraczania linii środka, przykładowo przez wzajemne uzupełnianie powstających artefaktów,) Malowanie na szkle jest techniką wymagająca dodatkowej koncentracji i skupienia myśli na precyzyjnie odtwarzanych kształtach i przewidywaniu kolorów powstających przez łączenie farb, co w kontekście deficytów sensomotorycznych może być cennym wsparciem rozwoju umysłu dzieci borykających się z giełkotem, jąkaniem i dyslalią, nadpobudliwością psychoruchową i wyzwaniami rozwojowymi.

Zanurz się w oceanie szklanych kolorów, odczuj wielką przestrzeń niekończącej sie iluzji, bez granic, brzegów , bez początku i końca. Warstwa po warstwie nakładaj na siebie wzory i świetliste kolory.- Zamień szklane podłoże w skałę, roślinę, morską falę..Malując, opowiedz o sobie więcej, niż możesz opowiedzieć słowami.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Sens terapii alternatywnych





W metaforze duszy u Platona woźnica, który jest centrum dowodzenia naszego umysłu, próbuje okiełznać dwa rumaki. Jeden z nich to emocyjna strona naszej psychiki, drugi - rozumna. Raz jedna ponosi, raz druga. Ten tkwiący w nas dualizm przedstawia się jako pojedynek dwóch kierunków w sztuce: apollińskiego i dionizyjskiego, co obrazowo wybrzmiało w wierszu Herberta „Pojedynek Marsjasza”. Odarty ze skóry Marsjasz krzyczy wniebogłosy, wyje z bólu, wije się przypięty do krzyża, a Apollo odchodzi wykrzywiając usta w niesmaku. Białe góry wątroby, mięśni czerwonych szczyty odchodzą wśród krzyków i jęków w niebyt przemijania. Apollo rozważa, czy nie mogłaby powstać z tego jakaś gałąź sztuki, np. konkretnej.
Odpowiedzią na wszystkie bolączki współczesności będzie uznanie komplementarności punktów widzenia zarówno w życiu, jak i w sztuce. Ten pojedynek toczy się bowiem od zawsze na żywym ciele dziecka-pacjenta lub osoby dorosłej.

Medycyna konwencjonalna - kontra alternatywna.



W terapii zaburzeń rozwojowych trwa wyścig o skutek oddziaływania na mózg, system nerwowy i kształt mowy. Emocje, prawa półkula, lewa ręka stoją zawsze w opozycji do sekwencyjności, szeregu, koordynacji, sprawności prawej ręki. Odwieczny dylemat, czy wybrać klasyczną terapię, czy otwartą na wszelkie nowinki ze świata? W terapiach, które prowadzę, przywiązuję dużą uwagę do sensomotoryki. Jak uczą fizjoterapeuci, łańcuchy mięśni łączą się ze sobą, wpływając znacząco na ośrodki w mózgu, które pozornie z dynamiką artykulacji nie maja nic wspólnego. W istocie, praca nad najwyższą funkcją poznawczą i rozwojem procesu mowy zaczyna sie od najdalszego palca u nogi, bo wraz z jego podnoszeniem otwierają sie usta i zaczyna sie ruch języka do góry - dosłownie i w przenośni. Wędrówka po ciele w celu stymulowania rozwoju mowy może zacząć sie Masażem Shantali od pierwszych tygodni życia, a skończyć na terapii dźwiękiem z użyciem gongów i mis tybetańskich. Wibracje wywołujące potężne echo w kanałach energetycznych oczyszczają ciało z toksyn, torują drogę dla dobrej energii, wzmacniają prawidłowy kierunek ruchu atomów w komórkach naszego ciała. Ruch eferentny i aferentny impulsów nerwowych zyskuje dodatkowe źródło napędu. Oddziaływanie to, wzmacniając siły wewnętrzne, pozwala przywrócić naturalną równowagę nie przez elektronikę, moduły i programy, lecz przez zmysły słuchu i dotyku. Naturalnie i bez udziału cyfrowych mediów dokonuje się trening propriocepcji, co przyspiesza regenerację i ułatwia walkę z bólem. Krzyk Marsjasza z mitologii greckiej pozwala spiąć klamrą oddziaływania na ciało i psyche ,tworząc jednocześnie podstawy do rehabilitacji mowy na wszystkich poziomach zaburzeń.




Praca nad ciałem to szczytowe osiągnięcie wszystkich systemów religijnych opierających doktrynę na rytuałach osiągania kontroli nad impulsem, krzykiem, bólem i rozpaczą. Nie wzbraniajmy sie przed treningiem medytacyjnym opartym na wykorzystaniu mądrości medycyny niekonwencjonalnej.
„Stań sie tym, kim jeszcze nie jesteś. Pozostań tym, kim jesteś „ - Franz Grillparzer, i pamiętaj -„Możemy postrzegać rzeczywistość przez mroczną mgiełkę lub kolory tęczy, i tak właśnie będziemy ją odczuwać”. Wybór należy do Ciebie.


W duchu powrotu do naturalnych i pełnych prostoty terapii neurologopedycznych należy rozpatrywać także zdobywającą coraz większą popularność technikę niwelowania napięcia mięśniowego, uspakajania i budowania dobrej więzi między dzieckiem a rodzicem w masażu Shantali. Sparaliżowana do połowy ciała kobieta - Shantala, pokazała doktorowi Fryderykowi Leboyer, jak - naśladując starą hinduską praktykę - pieści i gładzi swoje dziecko, stymulując układ trawienny, wygaszając przetrwałe odruchy, przyczyniając się do prawidłowego rozwoju układu nerwowego, Uspakajając i relaksując swoje dziecko Leboyer wykorzystał i spopularyzował tę technikę do pracy z maluchami dysfunkcyjnymi, wcześniakami, zaburzonymi i zdrowymi dziećmi w Europie. Ideą nadrzędną w tej terapii jest dotyk miłości, odwołujący się do pierwotnej dominacji zmysłu dotyku i słuchu już w łonie matki. Doświadczenie okołoporodowe, trauma zetknięcia sie z dotykiem zewnętrznego świata- obcych dłoni, ostrego światła, szorstkiej pieluchy, zimnej wody mogą zostać zaleczone tylko przez bliskość ciała matki, jej aksamitnego dotyku, muskania, gładzenia i pieszczenia w trakcie pielęgnowania Maleństwa przed i po kąpieli.



Z całym przekonaniem można powiedzieć, że woźnica w metaforze Platona posłuchał głosu serca i dał się ponieść mądrości ciała i rytmu przyrody. Fizjoterapia i logoterapia dziecka ze specyficznymi zaburzeniami zyskała tu nową technikę, będącą lekarstwem na nadwrażliwość dotykową i odpowiedzią na naturalną potrzebę dziecka bycia w kontakcie emocjonalnym z matką. Przekonałam sie o tym wszystkim będąc na szkoleniu prowadzonym przez Ilonę Brzozowską, którą serdecznie pozdrawiam.


Wykorzystany rysunek mandali to grafika artystki Angeli Porter
https://artwyrd.wordpress.com/

wtorek, 15 marca 2016

Po prostu Dobro (Na progu świąt Wielkanocnych)

Po prostu Dobro (Na progu świąt Wielkanocnych)



Czytając książkę "Kto tu rządzi - ja czy mój mózg?" M.S.Gazzaniga, odświeżamy i porządkujemy nasze obserwacje i doświadczenia i utwierdzamy się w tym, co intuicyjnie  wiemy od zawsze. W świetle badań neuronauki niewiele ma do powiedzenia nasza świadomość i wola. Przychodzimy na świat wyposażeni w różne standardowe umiejętności, i ich zaletą jest to, że je po prostu mamy. Tak jest z naszym wyposażeniem w obwody służące do interakcji społecznych. W najbliższym czasie chciałabym pokazać, jak małe dziecko, kierując się wyłącznie intuicją, dokonuje wyboru dobra jako jakości absolutnej. 

Gazzaniga przywołuje przykład Tomasello, który obserwował czternastomiesięczne maluchy i stworzył teorie, będące dziś podstawową lekturą dla wszystkich psychologów klinicznych i  neuropsychologów dziecięcych. Dzieci, bez żadnej zachęty, po prostu podnoszą przedmiot upuszczony przez inną osobę, chętnie też wskazują palcem poszukiwany przez kogoś przedmiot, nawet jeśli wiąże się to z przerwaniem czynności, która sprawia przyjemność. W innych eksperymentach niemowlęta od 10 miesięcy wskazywały intencjonalnie na przedmiot, który okazał się być sympatyczny albo dla kogoś przydatny. Wnioskujemy, że działania altruistyczne są dla ludzi naturalnym mechanizmem obronnym, społecznie rozwojowym i korzystnym dla ewolucji. 

Przyglądajmy się  naszym maleństwom i nagradzajmy zachowania prospołeczne, bo zapewnimy im szczęśliwe związki, a w ostatecznym rachunku tylko to sie liczy. Po prostu Dobro. Nawet jeśli ktoś pokłócił sie ze swoim dzieckiem i swoja rodzinę skazał na codzienne, zimne i trudne sytuacje, to podczas przygotowań świątecznych i w czasie świąt jest okazja, żeby wszystko naprawić. A kto popsuł już co-nieco, niech naprawi, szukając sposobu na rodzinne kwasy przez kultywowanie obyczajów rodzinnych. Tak jak w Wigilię łamiemy się opłatkiem, a w Wielkanoc dzielimy się jajkiem i składamy sobie życzenia, tak np. w Dolinie Aosty we Włoszech najlepszym sposobem na zażegnanie waśni jest wypicie likieru Génépi ze specjalnego naczynia przypominające czajniczek z wieloma dziubkami, zwanego Grolla.   Dobrze jest siąść przy świątecznym stole, nie tłumiąc w sobie żalu, złości, służyć przykładem pojednania, wyciągnąć rękę do zgody. Symbolem  jedności  może być jakaś rodzinna pamiątka  lub  jakiś niezwykły rekwizyt, jak na przykład w okolicy Thuille  magiczny dzbanek Grolla. Każdy wypija ze swojego dziubka ten sam napój, mając gwarancję, że wszystkich on jednakowo uzdrowi, przysparzając pogody ducha, radości i wiary, że każda przeszkoda jest do pokonania, jeśli tylko będziemy w tym razem. Tego wam życzę w kolejne święta. Po prostu Dobra.


czwartek, 24 grudnia 2015

Nic dwa razy się nie zdarza...?

Nic dwa razy się nie zdarza...?



Neurobiologia i neuroobrazowanie pracy mózgu już dawno wykazały, że kiedy słuchamy, to mówimy a kiedy patrzymy, to dotykamy, smakujemy, ćwiczymy... Fenomen neuronów zwierciadlanych sprawia, że kiedy oglądamy dzieła sztuki, nasz mózg uaktywnia się w miejscach bogatych w dwukierunkowe połączenia z wewnętrzną częścią płatów skroniowych i czołowych. Doznanie estetyczne jest wielowymiarowym doświadczeniem, w którym spotyka się  przeżywanie aktu tworzenia z wyobrażaniem sobie detali, jakie składają sie na  całość wrażenia. Echa przetwarzania wzrokowego niosą odczucie doznawanej przyjemności, które towarzyszy  aktom twórczym, tak jakby były one naszym udziałem. (pisze o tym m.in. V.S. Ramachandran w książce "Neuronauka o podstawach człowieczeństwa").

Jeśli przygotowujemy się do świąt, tworząc mini-dzieła sztuki:  bombki, łańcuchy, anioły, przeżywamy  ten czas  podwójnie, ponieważ kreatywne tworzenie sztuki oraz jej recepcja zachodzą za sprawą aktywności tych samych ścieżek nerwowych.

Zajęcia logopedyczne są zatem okazją do przeżywania stanów katharsis dwukrotnie. Kreujemy czarowną rzeczywistość, wchodząc w rolę Mikołaja. Bawiąc się różnymi materiałami i fakturami, tworzymy ozdoby i cudowności bożonarodzeniowe. Wzmacnia sie nasze poczucie siebie, bo patrząc jak inni przeżywają - sami przeżywamy, patrząc jak inni  tworzą - sami tworzymy. Tak odradza się i oczyszcza nasza psychika z gromadzonych w niej przez cały rok złych wspomnień i toksycznych
przeżyć.

Wyzwólmy się z codzienności i pomnóżmy nasze święta, podziwiając i tworząc, tak jak to robią dzieci.

czwartek, 29 października 2015

Czego uczy sie mózg, kiedy idzie do szkoły. Czy istnieje nauczanie przyjazne dziecku?




Dzisiejsza szkoła wykorzystuje nowoczesne technologie, zatrudnia i weryfikuje wspaniałych nauczycieli, stosuje uaktualniane programy nauczania, ale wciąż nie zna przedmiotu o nazwie neurodydaktyka.  Mogłyby to być wszystkie te zajęcia, które łączą nauki przyrodnicze  z nauką o języku,  kształtujące świadomą komunikację, wykorzystujące wiedzę o funkcjonowaniu mózgu, stymulujące procesy poznawcze, pamięć , koncentrację, kreatywne myślenie. Dziecko, aby mogło się uczyć i nauczyć, musi w zupełnie bezstresowej atmosferze rozwiązywać stawiane mu problemy, ćwiczyć wytrwałość w dążeniu do celu, eksperymentować i samodzielnie szukać drogi. System oparty na podawczych metodach, grupowym oddziaływaniu, egzekwowaniu, sprawdzaniu i ocenianiu jest nieefektywny i opresyjny zarówno dla dziecka jak i nauczyciela. 

Wiele opracowań dotyka problemu zauważania potrzeb edukacyjnych dziecka, wskazując na rolę stymulacji mózgu przez rozwijanie bazy neuronów lustrzanych. Mechanizmy dostrajania, współbrzmienia, odzwierciedlania możemy torować od najwcześniejszych miesięcy. Dzisiejsi pierwszoklasiści- z ogromnym kapitałem zaufania przyszli do szkoły i uwielbiają swoje Panie, które są dla nich najwyższym autorytetem. Nasze dziecko, obdarzone empatią, przechodzi etap naśladownictwa  wszystkiego, co służy skutecznej komunikacji w relacjach międzyludzkich i  okazuje się, że musi kształtować swą innowacyjność w oparciu o wzorce odbiegające od tego, czego go nauczyliśmy. W miarę upływu czasu początkowy entuzjazm zostaje zastąpiony ambicją, koniecznością rywalizacji ,lękiem przed porażką, stresem i fobią szkolną. Dzieciom dostarcza się nowych modeli zachowań, które zabijają naturalną potrzebę wzbogacania wiedzy, nabywania nowych umiejętności, szukania ścieżek i torowania szlaków. Frontalne i grupowe uczenie tworzy wewnętrzne mechanizmy obronne, selektywne i budujące metodologie znajdywania trafionych odpowiedzi - optymalnej ilości punktów w teście. I tak zaczyna się seria rozczarowań, etap negowania  autorytetów, niechęci do czytania dłuższych wypowiedzi, surfowanie po necie, gdzie  ścieżka  prób i błędów prowadzi do  koncentrowania sie wyłącznie na gotowych odpowiedziach, a w dziennikach i programach zaczyna sie gromadzenie zaliczonych tematów, które juz dawno zgubiły z oczu nie tylko dziecko, ale i prawdziwy sens edukacji.




Więcej przeczytasz na ten temat w książce Marzeny Żylińskiej
 "Neurodydaktyka.Nauczanie i uczenie sie przyjazne mózgowi "

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Co słyszy noworodek?


Co słyszy noworodek?

 

 


Chociaż pewne aspekty słuchu u noworodka działają bez zarzutu, słuch w chwili narodzin jest daleki od doskonałości - czytamy w książce Lise Eliot "Co tam sie dzieje?". Dolny próg słyszalności u dziecka w pierwszych tygodniach życia jest wyższy niż u dorosłych o ok. 40 decybeli, co oznacza, że nie słyszy ono cichej muzyki ani naszych głosów, jeśli nie jesteśmy wystarczająco blisko i nie pochylamy się nad nim. Ale od pierwszego dnia życia dziecko wykazuje zadziwiającą wrażliwość na dźwięki języka. Potrafi identyfikować znane głosy, a nawet poruszać sie zgodnie z rytmem mowy, jest czułe na ogólną melodie i intonację. Jak potwierdzają badania, czterodniowe dzieci słuchające zdań wypowiadanych we francuskim i , wyraźniej preferowały język matczyny, francuski, i ssały intensywniej, okazując również ożywienie i zwracając się w stronę źródła dźwięku. Stwierdzono również, że w układzie słyszenia i rozumienia zarysowuje się u niemowlęcia przewaga prawostronna (tymczasowa, ale nie jest to bez znaczenia dla rozwoju mowy). Lokalizacja źródła dźwięku, np. dzwonek zawieszony w ogrodzie, zostanie przez ustalona o kilka tysięcznych sekundy wcześniej przez prawe ucho niż przez lewe, po czym informacje zostaną zintegrowane i opracowane w aspekcie wysokości, głośności i umiejscowienia dźwięku. Prawe ucho ma znacznie więcej powiązań z lewą półkulą, która jest podstawowym centrum kontroli mowy i słuchania. w przypadku dominacji lewostronnej opóźnia sie proces przetwarzania percypowanych dźwięków i obniża ich jakość, bo dźwięki najpierw musza być przetransmitowane z lewego ucha do prawej półkuli, a dopiero potem do lewej. Opóźnienie w przetwarzaniu dźwięków może również niekorzystnie wpływać na ich artykulację, prowadząc do wad wymowy a nawet jąkania.

W dziedzinie leczenia i zapobiegania skutkom niewykształconego układu słuchu u dzieci dzięki dokonaniom Alfreda Tomatisa znana stała się metoda terapii i stymulacji słuchu, wykorzystująca rolę i znaczenie ucha, jako funkcji wspomagającej rozwój mózgu. Słyszeć - to wyłącznie odbierać dźwięki, dopiero <słuchanie> jest wieloaspektowym procesem, który kształtuje nasze relacje ze światem. Terapia zaburzonego procesu słuchania może polegać na weryfikacji i uważności słuchania ściśle określonych dźwięków podczas wyróżniania amplitud i częstotliwości. Staje się to potężnym narzędziem modelowania umiejętności językowych i pomaga również w prawidłowym funkcjonowaniu zmysłu ruchu, równowagi i koordynacji. Metoda ta jest wykorzystywana podczas porodów i w okresie prenatalnym, bo od momentu pojawienia sie na świecie dziecko potrafi rozpoznawać usłyszane w brzuszku mamy melodie i rytmy, odróżnia skalę Dur od innych trójdźwięków. Dlatego warto już bardzo wcześnie zacząć stymulację słuchową i niwelować skutki lekkiego niedosłuchu u noworodków, a potem wspomagać proces samoistnego doskonalenia elastyczności układu. Można i należy bawić sie różnymi częstotliwościami i wykorzystywać do tego różne instrumenty. Dobrym przykładem mogą być misy nepalskie i dzwonki, z naprzemiennymi niskimi i wysokimi tonami, ale także łatwo dostępne instrumenty strunowe. Myślę, że niewłaściwe jest włączanie odkurzaczy, suszarek do włosów i monotonnych "białych szumów", które maja uspokoić czy raczej zahipnotyzować nasze dziecko, dając nam chwilę wytchnienia. Mając Maleństwo, uczmy je od samego początku bogactwa i różnorodności przejawów życia, doświadczając tym samym oczyszczenia z patologicznego pośpiechu i woli decydowania. Przysłuchajmy sie kwileniu maleństwa, nachylajmy sie nad nim i mówmy mu czułe słówka, bujajmy w rytm melodii naszego języka, a odkryjemy w macierzyństwie i ojcostwie prawdziwa siłę "elan vital", płynącą z lustrzanego odbicia pitagorejskiej harmonii dźwięków i idei piękna w otaczającym świecie.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Muzykoterapia w logopedii: misy tybetańskie

O elementach muzykoterapii w praktyce logopedycznej oraz o terapeutycznej roli Misy Tybetańskiej.


Nie jest dla nikogo tajemnicą, jaką rolę dla zdrowia, witalności i wewnętrznego spokoju odgrywają odpowiednio dobrane dźwięki. W klinikach i centrach rehabilitacji muzykoterapia stanowi codzienną praktykę. Szczególnie uzdrawiającą siłę posiada muzyka klasyczna, przy czym koncerty solowe mają silniejsze działanie niż symfonie. Na szczycie terapeutycznej siły oddziaływania znajdują się tempa andante, adagio i largo, najskuteczniejsze tonacje to C dur, D-dur, B-dur i F-dur. Najbardziej odprężająca jest muzyka oboju, fortepianu, wiolonczeli, skrzypiec, klarnetu. Bez wątpienia dodać tu można częstotliwości wywoływane przez instrumenty egzotyczne, takie jak dzwonki, gongi i misy.
Niektórzy twierdzą, że muzyka tworzy własną organizacje mózgową i obsługiwana jest przez procesy odmienne od narracji, języka i obrazu, i dlatego - jak dowodzą liczne przykłady podawane przez Oliwera Sacks'a w książce Muzykofilia - nie podlega ona procesom amnezyjnym. Neurologia muzyki skupiała się dotąd na składowych wysokości dźwięku, melodii, interwałach, rytmie i dopiero niedawno zaczęto interesować sie afektywnym aspektem odbioru muzyki. Tak jest również przy słuchaniu koncertów gongów i mis. Doceniamy i zauważamy formalną strukturę, ale to, co tak na prawdę oddziałuje w sposób czarowny, to rozwibrowanie dźwięku, wywołujące w jednych stan ekstazy mistycznej, a w innych odprężenie i relaks. Znamy też przykłady ze świata czy filmu fabuły i dokumentu pokazujące, jak wspaniałe efekty terapeutyczne są widoczne wśród nieprofesjonalnych muzyków i ludzi starszych w przypadku śpiewu i tworzenia amatorskich grup instrumentalnych . Juz półtora wieku temu Hughlings Jackson (jak pisze Sacks na str.358) twierdził, że mózg nie jest mozaiką statycznych punktów lecz dynamiczną całością,. W 1871 pisał o afatycznych, śpiewających dzieciach, u których muzykalność potrafi się zwiększać, za czym przemawiają dane kliniczne. Efektem procesów uczenia są zmiany w zakresie funkcji językowych. Być może chodzi tu o uwolnienie zablokowanych funkcji i powstanie nowych możliwości umysłowych. Procesy neurologiczne ujawniają dynamikę zmian i ostatecznie dochodzi do zaskakującej kreatywności. O takiej ozdrowieńczej sile muzyki wiedziała juz dawno wschodnia medycyna holistyczna, rozpatrująca chorobę jako blokadę kanałów energetycznych.
Specyficznymi instrumentami są, pięknie wykuwane podczas modlitw i zabiegów rytualnych, misy tybetańskie, które trafiają do Europy i zadziwiają swymi efektami terapeutycznymi, głownie urzekając niezwykłym, unoszącym dźwiękiem.

Wykorzystując nastrój spokoju i relaksu, w jaki wprowadza nas muzyka płynąca z misy, warto rozluźnić krtań, mięśnie szyi i twarzy, uwolnić zablokowaną w pokurczonych artykulatorach energię. W seansach z misami organizowanych dla dzieci możemy najpierw pobawić się w rytmiczne uderzenia pałką, a potem wyobrazić sobie, że wszystko, co znajduje się w misie, może ulec cudownemu przeobrażeniu. Misa, służąca niegdyś do przechowywania żywności oraz dojedzenia, przemieni każdy przedmiot w talizman przynoszący szczęście. Ważną rolę w takiej grze wyobraźni odgrywa intencja, która - wypowiedziana w myśli, staje się magicznym zaklęciem. W czasie zajęć logopedycznych z dziećmi wkładam do misy owoce i jarzyny z naszego klimatu i obserwuję jak nagle dzieci zaczynają sie nimi bawić, jakby to były żywe istoty, rozmawiające ze sobą. Może to być doskonała inspiracja dla teatrzyku jak z wiersza Brzechwy " Na straganie w dzień targowy" lub dla dowolnej, wymyślonej przez dziecko historii o cudownych owocach. Można je łączyć z poznawaniem dźwięków innych instrumentów, zapamiętywaniem i rozpoznawaniem przy zamkniętych oczach. Zabawy dźwiękiem mogą przyjmować układy rytmiczne znanych piosenek lub przywoływać dźwięki natury i zjawisk przyrodniczych, takich jak deszcz, wiatr, szum strumienia i wodospadu. Niespotykane dźwięki egzotycznych instrumentów, takich jak szanti, kij aborygeński czy himalajskie tische, sprawiają, że niemówiące dzieci rozluźniają napięte mięśnie twarzy i zaczynają sie śmiać i bawić, słuchać i powtarzać. Koncentracja na wybranym instrumencie uruchamia procesy pamięciowe, tworząc podwaliny dla struktur szeregowych i sekwencyjnych w myśleniu. W niewymuszony sposób realizuje się przez to program terapii rozwijającej mowę, znoszącej nieprawidłowości i blokady rozwojowe. Dziecko otwiera się na intencje nawiązania z nami żywego kontaktu i przyjaźni.